Sam w domu


Bez kategorii / czwartek, 31 października, 2019

Moja żona pracuje jako sekretarka w niewielkiej firmie zajmującej się zarządzaniem rozrywką, cokolwiek miałoby to znaczyć. Sześć dni temu wyjechała z szefami w interesach na tydzień do Hamburga.

Wczoraj rano wypożyczyłem kilka kaset, żeby czas jakoś upłynął. Zwykle nie wypożyczam erotyków. Przez sześć lat małżeństwa z Martą zrobiłemto może trzy, może cztery razy. W każdym razie stwierdziłem, że najbardziej kręcą mnie filmy z debiutantami. Podoba mi się to, że to są normalni, zwykli ludzie, jakich można często zobaczyć na ulicy, a nie ciężko pracujące, napompowane silikonem seksbomby, wciąż od nowa pieprzące się z ciągle tymi samymi facetami. Wybrałem parę składanek z amatorami i pojechałem do domu.

Pierwsza kaseta była typowo typowa. Na początek – facet z lekką nadwagą i śliczna Azjatka. Scena absolutnie typowa: najpierw ona pieści go ustami, później on na niej, potem ona na nim, a na deser na pieska i strzał na jej plecy. Druga akcja – również typowa, z tą tylko różnicą, że występował wielki murzyn i dwie kobiety. Po chwili wyjąłem kasetę.

Załadowałem kolejną kasetę i całe życie mi się przenicowało. Po reklamach audiotele na ekranie pojawiło się logo firmy. Ku mojemu nieopisanemu zaskoczeniu – tej, w której pracowała moja Marta. Zaczęła się pierwsza scena i pilot wyleciał mi z ręki.

Oglądałem własną sypialnię. Na łóżku siedziała moja żona ze współpracownikiem, Jackiem, z którym kilka razy wychodziliśmy na drinka. Siedzieli tak i całowali się namiętnie. Marta miała na sobie czarną spódniczkę i przejrzystą białą bluzeczkę, uniformik, który podniecał mnie do bólu. Z tym, że pod bluzką nic już nie zauważyłem. Jacek miętosił jej wyraźnie widoczne piersi, a ona tarła wybrzuszenie na jego spodniach. W ustach mi zaschło, a w żołądku zrobiło się jakoś dziwnie. Podniosłem pilota i zastopowałem. W pokoju zrobiło się ciemno. Jak to było możliwe? Jak Marta mogła zrobić mi coś takiego?… Zmieszany i zdezorientowany, pognałem do kuchni. Strzeliłem sobie porządny kieliszek. Nalałem jeszcze jeden i znów skasowałem go jednym haustem. Zapiekło.

Przepiłem jakimś sokiem i powlokłem się do łóżka. Przez leki szum dźwięczało jedno: to, że zdarzały jej się skoki w bok, to jedna rzecz. Ale to, że wzięła udział w filmie, do tego dostępnym w wypożyczalni o rzut beretem od domu, to już zupełnie inna sprawa. Nadal osłupiały i potężnie wstrząśnięty, pomyślałem, że być może byłbym w stanie jakoś to zrozumieć, gdyby mi o tym powiedziała… Ale nawet słówkiem nie pisnęła… A kaseta, na której robiła to z Jackiem, w jej i moim łóżku, leżała w video…

Następnego ranka obudziłem się zesztywniały, w ubraniu i niczym nie przykryty. Zadzwoniłem do szefa i jakoś wybłagałem dzień wolnego. Następna rzecz – parę głębszych. Trzepnęło z lekka, bo bez kolacji i śniadania. Czułem obłędny wir w żołądku. Nieważne, co robili – bałem się to zobaczyć, ale musiałem obejrzeć całość. Nerwowo uruchomiłem sprzęt. Obraz zamigotał i Marta z Jackiem znów pojawili się na ekranie. Znów siedzieli na moim małżeńskim łóżku, i znów się całowali. Usiadłem przed telewizorem i patrzyłem.

Nie przerywając pocałunku, Jacek opuścił ręce na tyłek Marty i mocno go ściskał. Odwrócił ją plecami do kamery i podciągnął jej spódniczkę, tak, że ukazały się pośladki. Nie miała na sobie żadnej bielizny. Przechylił się, i wciąż ja całując, zaczął miętosić jej piersi przez przezroczystą tkaninę bluzki. Trwało to kilka chwil, zanim Marta odwróciła się i znów usiadła obok Jacka. Spódniczkę miała zadartą tak, że odsłaniała wszystko.

Jacek zabrał się do rozpinania jej bluzki. Kiedy skończył, pochylił się i całował piersi mojej żony. Ssał je i ugniatał na przemian. Marta wzdychała z przyjemności. Pozwoliła bluzce swobodnie zjechać na łóżko. Jacek nawet na moment nie odessał się od niej.

Patrzyłem, jak na ekranie moja żona i mój znajomy, a jej kolega z pracy, do końca pozbywają się ubrań. Jak nadzy kładą się na moim łóżku i Jacek całuje jej ciało, od szyi w dół, aż do wygolonego wzgórka. Przypuszczam, że byłem w kompletnym szoku. Uważnie obserwowałem każde drgnięcie, każdy najlżejszy grymas na jej twarzy. Byłem zazdrosny i coraz bardziej wściekły. Co najdziwniejsze, byłem również podniecony. Moja żona jest piękna i mimo wszystko podkręcił mnie jej widok na najlepszej drodze do zerżnięcia przez innego faceta. Nawet mimo drogi, jaką ten obraz do mnie dotarł. W żaden sposób nie dałoby się temu zaprzeczyć – fiut stał mi na całego i delikatnie go masowałem, kiedy Jacek kładł się obok mojej żony.

Marta na ekranie jęczała coraz głośniej i głośniej. Ciasno obejmowała udami głowę Jacka, rozkazując mu lizać swoją pizduchnę. Dokładnie tak to powiedziała. Sądząc po poziomie jęku, nie dał się dwa razy prosić. Z jego językiem na piczy, dochodziła coraz bliżej. Wreszcie przeszywająco miauknęła… Kiedy przestała spazmować, zaczęła błagać partnera, aby ją, cytuję, wypierdolił, koniec cytatu. Stanął obok łóżka, dając kamerze możliwość pokazania dużego zbliżenia ociekającego krocza. Kiedy zakładał gumę, patrzyłem, jak Marta sięga w dół i pieści się sama. Gdzieś w głębi poczułem coś w rodzaju ulgi – nie bałem się jej ciąży, zabezpieczała się jakimiś pigułkami. Pierwsze co przemknęło mi przez głowę to myśl, że Jacek może być na coś chory… Marta, poza zabawą z łechtaczką, wsuwała do środka najpierw dwa, potem trzy, wreszcie cztery paluszki… słyszałem mokre mlaśnięcia, kiedy wyjmowała je z siebie…

W końcu gumka znalazła się na swoim miejscu i Jacek wszedł w moją żonę, jednym płynnym ruchem. Zaczął potężnie walić w nią swoim tłokiem. Marta krzyczała, żeby jeszcze ją pieprzył, a on chrząkał za każdym pchnięciem. To były długie silne ciosy, po których piersi Marty odskakiwały i tańczyły.

Tempo Jacka robiło się szalone. Teraz rzeczywiście pierdolił moją żonkę. Patrzyłem, jak szarpnął ją i zmusił, aby uklękła. Walił w jej wypiętą dupcię, a ja sięgnąłem do fiuta i zacząłem go masować. Wiedziałem, że są blisko, i zwolniłem. Patrzyłem uważnie.

Ta jazda nie trwała długo. Jacek wyszarpnął się z Marty i zerwał gumę. Marta trzepała go i ssała jak szalona, najwidoczniej zdecydowana wypompować z niego wszystko, gdziekolwiek miałoby się to znaleźć. Siny tłok szarpnął się klika razy i obryzgał swoim ładunkiem wszystko. Biaława maź obryzgała wszystko – piersi mojej żony, jej twarz, usta, łóżko… Była wszędzie. Marta sumiennie dokończyła swoją zabawę i dokładnie zlizała z palców resztki, które się do nich przykleiły. Wtedy poczułem na dłoni gorącą, półpłynną falę…

Po dokładnym, kilkunastokrotnym obejrzeniu całości zdecydowałem, że przedłużę wypożyczenie. Ale jeszcze nie jestem pewien, jak się zachowam jutro, przy powitaniu…