…ty pieprzony idioto ona może być twoją córką zostaw nie dotykaj odsuń się przeproś i wracaj na pieszo spacer ci dobrze zrobi nawet bez słowa spierdalaj łap plecak niech się obraża trudno może kiedyś się odezwie lubi to zagada jak jej przejdzie albo odpisze ale łapy przy sobie i spadaj jełopie…
Nie dałem rady. Staliśmy na tym cholernym parkingu, tuliłem się coraz mocniej, z czołem na jej ramieniu. Oczy zamknięte, przez te parę godzin widziałem aż za dużo. W sumie nic to nie dawało, pamięć mam bardzo dobrą. A strój nie pozostawiał zbyt wiele wyobraźni, o nie. Krótka prześwitująca sukienka przed połowę uda, jeszcze dodatkowo wcięcia po bokach – już wsiadając do auta widziałem nie tylko całe pończochy, ale też spory kawał uda. Później było jeszcze ciekawiej, już na parkingu, kiedy rozmawialiśmy – siedziała z nogą założoną na nogę, czasem zamieniała je miejscami. I co? Ano momentalna sztywność i gotowość, bo przy tych okazjach widziałem praktycznie cały pośladek. Wiedziała o tym, szczuła. Wybitnie skąpe stringi, w sumie dwa paseczki plus minimalny trójkącik koronki z przodu, też bynajmniej nie poprawiały sytuacji. Niby rozmawialiśmy na kompletnie aseksualne tematy, niby nic nie widziała, ale robiła to podejrzanie często. I ta reakcja na mój komentarz – demonstracyjnie obciągnięta sukienka, och, ojej, i w ogóle mam chłopaka i tak dalej i tak dalej.
Wiedziałem o tym bardzo dobrze – i pamiętałem, ile razy przyjeżdżała jego autem, wsiadałem i jechaliśmy na ten cholerny parking. Siedzieliśmy, gadaliśmy godzinami, co spotkanie otwarcie jej mówiłem jak działa i jaką mam na nią ochotę. Miałem pełną świadomość, że rozmowa się skończy, podrzuci mnie w okolice domu i pojedzie do niego – i będą się dziko pieprzyć, a ja zostanę z fantazjami i jedno co będę mógł, to trójkącik z lewicą i prawicą, aż się spuszczę i być może później, w nocy, po drugim takim zabiegu, w miarę spokojnie usnę. Masochizm stosowany, i tyle.
Staliśmy na tym parkingu, tuliłem się do niej i mało nie wyłem. Pękłem, powiedziałem o wiele za wiele, jakby się nad tym zastanowić, to sam siebie powinienem strzelić w pysk za granie na litość. Nie poradzę, że w święta mam doły i wszystko mnie dobija. Ale mogłem i powinienem się opanować, jak już polubiła to po grzyba to psuć? A jednak pękłem. Na sam koniec naprawdę fajnej, sympatycznej rozmowy z dzikim dopieszczeniem estetycznym i totalnym stojem w tle. Cóż, cztery lata na tylko z fantazjami i ręczną samopomocą wybitnie nie służą.
Jedno co zdążyłem zrobić, kiedy tak się do niej przytulałem – to tak się odsunąć, żeby nie przycisnąć się do niej całym ciałem. Oczywiście świetnie wiedziała, jaki jestem napalony, ale nie musiałem jej tego tak namacalnie okazywać. Być może ją to też kręciło, nie wiem, wolałem nawet o tym nie myśleć. Mimo dzikiej ochoty, żeby ją po prostu przelecieć, ostro i brutalnie, brać nawet siłą i rżnąć jak chętną sunię. Ostatkiem sił maksymalnie rozczapierzyłem palce i utrzymywałem dłonie na względnie przyzwoitej wysokości, niewiele nad tym słodkim, kuszącym tyłkiem. Chciałem objąć jej jak najwięcej, aż się trzęsłem, żeby przesunąć dłonie niżej…
Staliśmy tak bez słowa, musiała już jechać, jej facet czekał. Telefon darł się jak głupi, już chyba czwarty raz od kiedy tak znieruchomieliśmy. Ciężkie milczenie trwało już kilka minut. Może nawet kilkanaście. Pragnąłem jej tak bardzo, że to aż bolało. Sił wystarczało tylko na trwanie w bezruchu i kontrolę nad dłońmi, żeby pozostały na względnie bezpiecznej wysokości.
…pilnuj się kretynie napaleńcu pierdolony chcesz ją jebać jak dziki raz może się uda a potem co będzie pieprzenie raz moralniak na lata nie wiadomo czy przejdzie pilnuj się odsuń spierdalaj zrób cokolwiek każda sekunda to w chuj ryzyko zostaw twój syn powinien do niej startować nie ty powiedz cokolwiek kłam pozna ale jakoś twarz zachowasz może kiedyś pogadacie nie teraz to jest dzieciak nie rób krzywdy ale zajebisty dzieciak widziałeś chyba wszystko sama ci to pokazała to jest dzieciak ale zajebista laska chcesz dopaść i pierdolić w chuj ostro nie psuj tego zawsze sobie możesz ręką ulżyć ona cię ma za kumpla może starszego brata to jak kazirodztwo jak pedofilia spierdalaj z tego parkingu…
Wiedziałem, że się robi niebezpiecznie – dla niej. Nie wiem, czy zdawała sobie z tego sprawę. Sięgałem do ostatnich rezerw samokontroli, a po prostu staliśmy o jakieś pół kroku od siebie, w kompletnym bezruchu i milczeniu. Gdzieś w tle brzmiały głosy lasu, czasem przemykały auta i dokładały swoje – a dla mnie nie istniało nic poza tym dotykiem, ciemnością i rozdarciem między żądzą a resztkami opanowania. W mózgownicy dudniła nieskończona litania bluzgów pod własnym adresem, przeplatana pornograficznym kalejdoskopem: migawki tego, na co miałem wtedy ochotę, wirowały w jakimś niemożliwym tańcu, składały się jak origami i rozkwitały niczym kwiaty w perwersyjnym ogródku wyuzdania. Nie wiem, ile trwało to zawieszenie. Ledwo potrafiłem ustać na nogach, w głowie kompletny chaos, w spodniach sztywność i pulsowanie, ogólnie rzecz biorąc, totalne zawieszenie i panika, co się stanie za chwilę.
Minęła jakaś wieczność czy siedem, cholera z tym – poczułem, że się rusza. Zrobiła to pół kroku do przodu, przytuliła się cała, znieruchomiała na chwilę. Zesztywniała. Poczuła moje podniecenie, przez kilka wieczności miałem pewność, że mnie strzeli w pysk i zniknie. Myliłem się. Poczułem przy uchu ciepło jej oddechu, ni to westchnęła, ni to jęknęła. Przywarła do mnie bardzo mocno. Tak bardzo. Jedna dłoń głaszcząca po głowie, druga po plecach, na tej samej wysokości, na której jeszcze byłem w stanie utrzymać swoje ręce. Coś we mnie pękło.
Zero myślenia, zero refleksji, zero kontroli. Dłonie śmignęły w dół, na pośladki, palce same z siebie wpiły się jak szpony. Przycisnąłem ją do siebie tak mocno, jak tylko dałem radę. Cienki materiał sukienki momentalnie podjechał do góry, stała półnaga, te paseczki zamiast majtek to była czysta kpina z przyzwoitości. Głucho westchnęła, gdy zacząłem lizać i gryźć jej szyję i ramię. jej dłonie zjechały tam, gdzie moje, docisnęła biodra do moich. Zakołysała dupcią, bezwstydnie się ocierała o wyprężonego żołnierzyka. Sięgnąłem niżej, między uda, czułem aksamit skóry i gorąco…
Sięgnęła za siebie i złapała mnie w nadgarstku, szarpnęła się. Ale było już za późno – jeden płynny ruch i to ja ją trzymałem za rękę. Tak zwany „mankiet” – prosty, wredny trik na unieruchomienie jedną ręką. Nie myślałem, nie kontrolowałem się wcale. Lekki ruch – i stała odchylona do tyłu, z biodrami przyciśnietymi do moich. Bezradna. Przez tą chwilę – na mojej łasce i niełasce.
Nie cofnęła drugiej ręki z mojego tyłka, ale tak ścisnęła palce, że paznokcie się dość mocno wbiły. Patrzyła mi w oczy. Wyzywająco, z delikatnie rozchylonymi wargami, z koniuszkiem języka pokazującym się i znikającym tu i tam. Poruszyła biodrami, otarła się o mnie. Mocno. Jednoznacznie. Nie puszczałem jej ręki, mnie też kręciła ta kontrola. Udem rozsunąłem jej nogi, wcisnąłem się między jej uda i nie musiałem czekać na reakcję. Momentalnie zaczęła się ocierać, czułem gorąco jej różyczki na udzie, patrzyłem w oczy i na usta. Język zaczynał dzikie harce, z miejsca zacząłem się zastanawiać, czy robi to samo przy francuzie, czy stara się jeszcze bardziej.
Sięgnąłem wolną ręką do jej kwiatuszka, nabrzmiałe płatki ociekały, ustąpiły pod delikatnym dotykiem. Jeden palec, drugi, po chwili trzeci – oddech jej się rwał, tyłeczek falował, sama się pieprzyła moimi palcami. Ustawiłem kciuk tak, aby się na niego nadziała dupcią – po prostu to zrobiła. Przymknięte oczy, ciężki, rwący się oddech, coraz wyraźniejsze jęki – widziałem, że jest coraz bliżej. Zacząłem ostro ją posuwać, nie zważając na nic. Publiczne miejsce, przejeżdżające auta – miałem to gdzieś. Ważne było tylko gorąco jej wnętrza, skurcze jej dziurek, zaciskających się na moich palcach, coraz głośniejsze jęki, coraz dzikszy pląs bioder.
Długo tak nie tańczyła, prawie momentalnie znieruchomiała i szeroko otworzyła oczy. Poczułem na pacach pulsowanie i wilgoć, wiele wilgoci – ruszyła biodrami jeszcze parę razy i patrząc mi w oczy głucho jęknęła. Wyraźnie się rozluźniła, oparła się o mnie i zaczęła głęboko, urywanie oddychać. Widziałem i wiedziałem, że doszła. Mi też niewiele brakowało, ale nie chciałem tak. Chciałem ją brać, pieprzyć, tak, żeby wyła.
Nie zwolniłem chwytu, nie wyrywała się, tylko ciężko opierała o mnie i oddychała coraz spokojniej. Coraz bardziej regularnie. Szeroko otworzyła oczy, bez słowa na siebie patrzyliśmy. Miałem pewność, że nie muszę jej trzymać i zmuszać do czegokolwiek – ale tak było po prostu zajebiście i widziałem, że ją też to kręci. Nie wyrywała się, nie ruszała. Wyraźnie czekała na ciąg dalszy.
Powoli cofnąłem dłoń, palce opuściły obie jej dziurki. Podsunąłem dłoń do jej ust, tak po prostu. A ona tak po prostu zaczęła je dokładnie oblizywać, a później obciągać, jednego po drugim. Dała niesamowity show, ani razu nie oderwała oczu od moich, język tańczył i szalał – niejedna aktorka porno mogłaby się wiele nauczyć. Poczułem jej dłoń, zsuwającą się z mojego tyłka i pełznącą w stronę kutasa. Chwilę go głaskała, drażniła się, uciekła z dotykiem – i wróciła. I znowu. Przyspieszyła ruchy, cały czas dając przedstawienie z obciąganiem palców.
Tak po prostu rozpięła mi rozporek i sięgnęła w głąb, głaskała i ściskała kutasa, najwyraźniej chciała go strzepać i zakończyć sprawę. Widziałem to. A ja nie miałem najmniejszego zamiaru na to pozwolić, jedno o czym myślałem to zerżnięcie jej na ostro. Czułem że jestem coraz bliżej, podbrzusze zaczynało znajomo pulsować. Ona też to czuła, przyspieszyła ruchy.
Kontrola osoby złapanej w „mankiet” jest prosta, wystarczył lekki ruch i się odsunęła. Już nie sięgała do mojej pały, a nie mogła uciec. Zabrałem dłoń z jej ust, kolejny lekki nacisk – i już stała do mnie tyłem. Wolną dłonią sukienka do góry, stanik przy okazji też. Nie próbowała się szarpać ani wyrywać, szybko wyczuła, że chwyt jest perfidny i walka nie ma sensu.
Stała tak, przodem do wjazdu na parking, z sukienką i stanikiem praktycznie wokół szyi, w pończochach, ze stringów z przodu w międzyczasie zrobiła się tasiemka, cała gładziutka piczka była wystawiona na widok każdego, kto przejeżdżał. Obmacywałem ją bezczelnie, z dziką satysfakcją słuchając, jak rwie się oddech, czując naprężone sutki i wilgoć wyciekającą z gotowej na wszystko cipki. Ustawienie jej z lekko rozchylonymi nogami i wypiętą dupcią było kwestią chwili. Podmacałem konkretnie obie dziurki i przerwałem, tylko po to, aby podprowadzić ją parę kroków do auta.
Jeden ruch – pochyliła się i wypięła. Drugi – i tasiemka spomiędzy pośladków powędrowała na bok. Chwila – i miałem spodnie przy kostkach, a główką ocierałem się raz o jedną, raz o drugą dziurkę. Z piersiami rozpłaszczonymi na masce, z dupcią wypiętą maksymalnie, w kompletnym stroju, ale z odsłoniętym wszystkim – czekała, a ja powoli dotykałem główką raz jednej, raz drugiej dziurki. Nie zwalniałem chwytu, żeby nie szarpnęła biodrami i się nie nadziała. Nie teraz. Jeszcze nie.
Długo ją tak męczyłem. Telefon dzwonił już któryś raz, a ona stała wypięta, gotowa i coraz bardziej mokra i gorąca. Nagle jednym ruchem wbiłem kutasa w jej piczkę, tak po prostu Prawie zawyła. Pieprzyłem ją ostro i mocno, wycofałem się i delikatnie, ale stanowczo wpakowałem się w dupcię. Znów chwila ostrego rżnięcia – i zmiana. I tak kilka razy. Jęczała coraz głośniej, ściskała kutasa na całej długości, coraz mocniej i częściej. Nie wytrzymałem długo, wyszarpnąłem się z niej i zwolniłem chwyt. Bez żadnych oporów dała sobą pokierować i zdążyła złapać główkę w usta, zanim się spuściłem.
Patrzyła mi w oczy, kiedy ssała główkę, a język tańczył. Złapała trzon dłonią i trzepała, a ja odpływałem. Strzelałem w te cudowne usta, pompowałem spermę do ostatniej kropli. Wyssała wszystko, połknęła i dokładnie oblizała całego kutasa. Do czysta.
Przez cały czas nie padło ani jedno słowo. Poprawiliśmy ubrania, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy – ona do swojego chłopaka, ja do fantazji i trójkąta z lewicą i prawicą. Ciekawe, czy kiedykolwiek się do mnie odezwie…
