Filmy dla dorosłych


Bez kategorii / niedziela, 3 listopada, 2019

Niech to jasna cholera! Ten gnojek produkuje pornusy. Słyszałaś o takich jak on, ale nigdy nikogo takiego nie spotkałaś. Dlaczego nie czytałaś tego uważniej? Uznałaś, że czas na ciebie, więc kierujesz się do drzwi. Staje na twojej drodze.

– Dokąd to?

– Do domu – odpowiadasz. Usiłujesz go ominąć.

– Oj, oj, oj, nie tak szybko, kochanie – bynajmniej nie ma zamiaru cię przepuścić. – Pamiętasz te papiery, które podpisałaś? Koniecznie chcesz, żebym cię zaskarżył? Coś mi mówi, że nie masz forsy na adwokata…

Tak cię ślicznie przyłatwił, że ładniej się nie da. To nie fair. Ma rację – nie możesz pozwolić sobie na porządny obiad, a co dopiero na prawnika. Dochodzisz do wniosku, że nic nie da się zrobić. Nie masz najmniejszej ochoty wyciągać tego w sądzie.

– Dobrze. Co mam zrobić, żeby dostać je z powrotem?

– Po prostu chodź tu i pozwól mi być miłym – niezbyt mądrze chichocze.

Podchodzisz do niego. Znów obejmuje cię w talii. Tyle że tym razem jego dłonie opadają na twój tyłek. Ściskają go. Ty tylko tam jesteś. Zauważa to. Mówi ci, że jeśli ci się nie podoba, to po prostu da spokój i pójdzie dzwonić do prawnika. Nie pozostawił ci wyboru. Jak już mam być „miła”, to dlaczego by się dobrze nie bawić?…

Cały czas trzyma cię w uścisku. Całuje cię w usta. Jego język przesuwa się po twoich zębach, wdziera się dalej. Wypychasz go ze swoich ust i kontratakujesz – twój język wślizguje się do jego ust. Zaczyna wirować. Czujesz przez spódniczkę jego twardniejącego człona, ocierającego się mocno o twoje łono. W górę, w dół, w górę, w dół…

Bierze twoje dłonie w swoje i kładzie je na, nadal uwięzionym w spodniach, zaganiaczu. Jest sporo większy od średniej krajowej, ale nie okazujesz tego po sobie.

Przez cały czas będziesz grać, a jemu nie dasz cienia nadziei, że jest najlepszy. Nawet jedynie więcej niż średni. Właśnie zaświtało ci w głowie, że najlepszym sposobem odegrania się na nim będzie przyjęcie i wywiązanie się z roli najlepszej kochanki świata. On jest jedynie małym chłopczykiem próbującym żyć w ciele dorosłego faceta. Pokażesz mu, że jest dzieciakiem.

Kładzie ci dłonie na ramionach i lekko popycha w dół. Odsuwasz na bok przeszkadzającą ci marynarkę, rozpinasz rozporek, sięgasz do środka i wyciągasz na zewnątrz zaganiacza. Mimochodem stwierdzasz brak slipów. Uwolniona pała nie jest bynajmniej olbrzymich rozmiarów, ale też nie nazwałabyś jej pałeczką. Każe ci być miłą dziewczynką i pocałować jego przyjaciela. Zamiast tego, otwierasz usta i wpuszczasz go do środka.

Nie zdążył osiągnąć pełnej gotowości i rozmiarów, więc swobodnie przesuwa się w twojej buzi. Uderzenia w miejscu, gdzie kiedyś miałaś migdałki, są rozkoszne. Zaczynasz go ssać, tak konkretnie, od serca. Jęczy i wychodzi biodrami naprzeciw twojej twarzy. Ssiesz go tak długo, aż osiąga pełną długość, i wypuszczasz z ust. Zajmuje to nieco czasu. Podnosi cię i bezceremonialnie rzuca na kanapę. Momentalnie staje obok, zadziera twoją spódnicę i odsłania cipkę. Zrywa z ciebie majtki (nie założyłaś pończoch, jest za gorąco) i rozpina spódnicę.

Zdejmuje ją i rzuca za siebie. W mgnieniu oka jego głowa ląduje między twoimi nogami. Jeździ językiem i z przodu, i z tyłu – dociera wszędzie. Twoja perełka zaczyna pulsować, ale nie dajesz nic po sobie poznać. Zanim jego język dotarł do cipki, dokładnie zwiedził jej całe sąsiedztwo. Wreszcie bardzo, bardzo łagodnie całuje czekające wargi. Klejnocik u ich szczytu rośnie. Czujesz to. Och, pieprz mnie wreszcie. Chcesz czerpać z sytuacji, ile się da. Rozwierasz nogi, najszerzej, jak tylko możesz, i sięgasz w dół, aby otworzyć swoją jamkę. Wykorzystuje okazję i zagłębia w tobie język. Smakuje twoje półsłodkie soki. Pieprząc cię językiem, zsuwa twoje dłonie na koralik, teraz nabrzmiały i twardy. Bawisz się nim, a jego język nadal w tobie bobruje. Nie trwa to długo – czujesz, że opuszcza twe wnętrze. Teraz zabiera się za zwieńczenie warg i zdobiącą je pieszczoszkę. Przesuwa się wokół, zahacza mimochodem, wreszcie zdecydowanie zabiera się za konkretne pieszczoty. Nie zdążyłaś dobrze złapać oddechu, a już twój klejnocik sygnalizuje lekkie ugryzienie. Następne. Nieco mocniej. Jeszcze jedno. Bosko… jeszcze… ile czasu… ostatnio… Właśnie – kiedy ostatni raz ktokolwiek tak zajął się twoim koralikiem?… Czy kiedykolwiek?… Ściskasz udami jego głowę. Biodra same przesuwają się do przodu. Znów cię liże. Z jedną różnicą: jego palec przesuwa się w twojej piczy. Wariuje tam w środku. Poruszasz biodrami, tak, żeby czuć go jak najmocniej.

Nie przestając zajmować się twoją norką obraca się i kładzie na tobie. Jego kutas trafia ponownie wprost w twoje usta. No i odliczamy 69… Nigdy dotąd tego nie robiłaś – chcesz więc nauczyć się jak najwięcej. Traktujesz jego pałę długimi, zdecydowanymi pociągnięciami. Wciągasz ja całą w usta, zaciskasz wargi na trzonie, zjeżdżasz aż do główki, znów zasysasz… Cały czas czujesz jego usta na swym wzgórku.

Szalejący w tobie palec wycofuje się, zastąpiony językiem. Nagły nacisk na twoje drugie wrota. O nie! Czy on chce?!… Ściskasz pośladki. Nie może dostać się do środka. Tam jesteś dziewicą.

– Wyluzuj, maleńka – mruczy i naciska mocniej. Koniec końców nieco się rozluźniasz. Jego palec wślizguje się w twój tyłek. W tej samej chwili wyciąga język na całą długość, najbardziej jak może, i wsuwa go w ciebie przednią bramą. Gdzieś w tobie jego palec i język spotykają się, ledwo od siebie oddzielone cienką ścianką. Ssiesz go coraz mocniej, zaczyna ruszać biodrami tak, jakbyście po prostu się pieprzyli, coraz szybciej, mocniej… Obijające się o twoją twarz bile twardnieją coraz bardziej. Ruszasz biodrami w rytm ruchów jego dłoni, uderzeń językiem… Jęczy.

Strzela w twoje usta. To i jego język doprowadza cię na szczyt. Wypijasz cały wystrzelony przez niego, gorzkosłodki nabój, tak, aby nie uronić ani kropli. W miarę ustępowania orgastycznych impulsów, relaksujesz się, wracasz na ziemię…

Nie leży już na tobie. Siedzi na podłodze, obok kanapy, i patrzy ci w oczy.

– To jak, anulujemy te papiery?

Decyzja zajmuje ułamek sekundy.

– Nie. Spróbuję. Kiedy pierwsze zdjęcia?